- Byłam księżniczką. W pięknej sukni , z diamentami na szyi i siedmioma pałacami. Taka odpowiedź pani wystarczy? - Zapytałam dość złośliwie. Nie miałam ochoty tu być i wysłuchiwać jakichś głupot.
- Wiem , że nie za bardzo chcesz tu być ale Ja chce ci pomóc - Ona chyba nie przemyślała do końca swoich słów
- Ty nie chcesz mi pomóc. Ty chcesz pieniędzy. Nie znasz mnie a Rzekomo "Chcesz mi pomóc" Bo to twoja praca.
- Mylisz się
- Ja się zawsze Mylę. - Odpowiedziałam , Zabrałam torebkę i Ruszyłam w stronę drzwi. Jednak Usłyszałam Głos terapeutki
- Zaczekaj.. - Nie no ta kobieta mnie już wkurwia i to na maksa. Wyciągnęłam z torebki portfel , Wyjęłam całą jego zawartość i Rzuciłam Jej na biurko Po czym dodałam - "Masz, i już mnie zostaw" Szybko wyszłam z Pomieszczenia byle tylko nie słuchać jej zbędnych komentarzy. Gdy przechodziłam przez korytarz Czułam na sobie wzrok wszystkich oczekujących na swoją kolej. Nagle wszystko wróciło jak Bumerang. Wow to miejsce miało mi pomóc a tym czasem przywołuje Złe wspomnienia. Szybkim krokiem Wyszłam za Drzwi budynku i lekko odetchnęłam.
~*~
W pomieszczeniu można było słyszeć Stukot Sztućców. Nikt nawet nie myślał by się odezwać. Tak było zawsze i to przez niego. Nienawidziłam go za to. On chyba jako jedyny z naszej rodziny tak często się uśmiechał. Dla mnie ten jego uśmiech był grzechem. Nagle zaczął wymachiwać swoimi rękami. Dobrze wiedział że nie lubię gdy to robi. W tamtej chwili coś we mnie wybuchło.
- SKOŃCZ! - Krzyknęłam jak najgłośniej mogłam. Każdy się na mnie patrzył z Pogardą. Ale najbardziej zabolały mnie iskierki w jego oczach, I nie to nie były iskierki szczęścia
- Ja..Jaa.. Przepraszam - Wydukałam i pobiegłam do swojego Pokoju. Rzuciłam się na łóżko i zaczęłam płakać. Nienawidzę mojego życia. Nienawidzę tych wszystkich ludzi którzy wywołują na moich oczach łzy, Nienawidzę płaczu. Nagle usłyszałam Ciche pukanie. Odkrzyknęłam proszę a w drzwiach pojawiła się Mała blondyneczka
- Och.. To ty - Powiedziałam lekko zniesmaczona
- Tak to ja Widzę że cieszy cię ogromnie mój widok. - Powiedziała lekko kpiącym głosem
- Ciesze się ogromnie z tej radości aż się wygonię - Powiedziałam i sztucznie się uśmiechnęłam
- To co odwaliłaś przy stole przeszło ludzkie granice
- Powiadasz? Jesteś jesszcze małolatą i nie wiesz co znaczy " Przejście ludzkie granicę" - Powiedziałam mrożąc ją wzrokiem
- Kto to mówi? Dziewczyna która nawrzeszczała na swojego Ojca za nic. Wiesz że go to bolało? - Spytała A z jej oczu można było wyczytać smutek
- Jeśli ty zaraz stąd nie wyjdziesz to ciebie coś zaboli
- Ciebie już od dawna chyba coś w głowie boli. - Przesadziła.
- WYNOCHA ROZWYDRZONY BACHORZE! - Emocję wzięły górę.
- No cóż to, Pa. - Powiedziała i wyszła z pomieszczenia w Anielskim Spokoju.
~*~
Nacisnęłam na Klamkę. Drzwi były zamknięte. - Kurwa - Przeklnęłam cicho pod nosem. Z mojej torebki wyciągnęłam Telefon i Spojrzałam na wygaszacz ekranu na którym widniała godzina. Jest 17:36 a zajęcia zaczynają się o 18:00. Wow po raz pierwszy przyszłam tak wcześnie , Zazwyczaj się spóźniałam. To dziwne że Kira jeszcze nie przyszła zazwyczaj Przychodzi godzinę wcześniej. Może jest chora? Postanowiłam że do niej zadzwonię. Wybrałam jej numer i cierpliwie czekałam aż odbierze. Cholera nie odbiera. No trudno poczekam na zewnątrz na resztę. Gdy znajdowałam się na Zewnątrz , wyciągnęłam z mojej torebki Paczkę papierosów po czym jednego zapaliłam. Nagle poczułam jak ktoś wyrywa z mojej ręki ów rzecz. Odwróciłam się do tyłu a moim oczom ukazała się Sabina.
- Co ci mówiłam o paleniu? - A ona jak zawsze swoje
- Że to nie zdrowe i nie powinnam tego robić - Powiedziałam znudzona. Ona Nagle i bezpodstawnie zaczęła się śmiać. Co ją tak bawi? Odwróciłam się do tyłu jednak nie znajdowało się tam nic wartego mojej uwagi, A zwłaszcza jej
- Co ci? - Spytałam a z jej ust natychmiastowo zszedł Uśmiech.
- Wybacz Panno Castillo - Odpowiedziała a z jej Tonu można było wyczuć powagę. Chciała bym ją czasem rozumieć. No niestety ta dziewczyna jest jedną z Najtrudniejszych zagadek na świecie.
- Ciekawi mnie Czemu nie ma Kiry - Powiedziałam obserwując każdy jej ruch
- To ty nie wiesz? Kira Przeprowadziła się do Włoch - Powiedziała to tak jakby w ogóle Ją to nie obchodziło. Ona serio jest tak dobrą aktorką czy Najzwyczajniej w świecie nie obchodzi jej wyjazd Kiry? W sumie i tak nie kolegowały się aż tak bardzo. Ale w sumie... Dobra to nie ważne. Spojrzałam na mój telefon, 17:47. No pięknie jeszcze 13 minut. Brunetka przerwała ciszę panującą między nami
- Masz zgodę?
- Hmm? - Odpowiedziałam jej w geście że jej nie rozumiem
- Nooo na tą kolonie. Nie mów że zapomniałaś.
O N I E. Powtarzałam sobie przez cały czas bym nie zapomniała , i chuj bo zapomniałam.
- KurwaMaćKurwaMaćKurwaMać - Zaczęłam powtarzać a Sabina Patrzała na mnie zabijającym wzrokiem
- Masz Przejebane. Mela cię zabije - Jakbym nie wiedziała. Nagle podjechał jakiś samochód. Na moje szczęście lub nie szczęście właścicielką samochodu była Henderson. Sabina Przewróciła teatralnie oczami
- Daj znać jak Przywitasz się ze swoją lalunią - No cóż kwestia wyboru. Sthiwens i Henderson za sobą nie przepadały. BA. Sabina Jej nienawidziła. Nigdy nie chciała mi powiedzieć dlaczego ale z tego co wiem chodziły do tego samego przedszkola. Gdy Vailet Opuściła swój samochód podeszła do mnie szybkim Tempem i przytuliła
- Vilski Co robisz tu tak wcześnie! - Nienawidzę gdy tak do mnie mówi
- Ciesze się ogromnie z tej radości aż się wygonię - Powiedziałam i sztucznie się uśmiechnęłam
- To co odwaliłaś przy stole przeszło ludzkie granice
- Powiadasz? Jesteś jesszcze małolatą i nie wiesz co znaczy " Przejście ludzkie granicę" - Powiedziałam mrożąc ją wzrokiem
- Kto to mówi? Dziewczyna która nawrzeszczała na swojego Ojca za nic. Wiesz że go to bolało? - Spytała A z jej oczu można było wyczytać smutek
- Jeśli ty zaraz stąd nie wyjdziesz to ciebie coś zaboli
- Ciebie już od dawna chyba coś w głowie boli. - Przesadziła.
- WYNOCHA ROZWYDRZONY BACHORZE! - Emocję wzięły górę.
- No cóż to, Pa. - Powiedziała i wyszła z pomieszczenia w Anielskim Spokoju.
~*~
Nacisnęłam na Klamkę. Drzwi były zamknięte. - Kurwa - Przeklnęłam cicho pod nosem. Z mojej torebki wyciągnęłam Telefon i Spojrzałam na wygaszacz ekranu na którym widniała godzina. Jest 17:36 a zajęcia zaczynają się o 18:00. Wow po raz pierwszy przyszłam tak wcześnie , Zazwyczaj się spóźniałam. To dziwne że Kira jeszcze nie przyszła zazwyczaj Przychodzi godzinę wcześniej. Może jest chora? Postanowiłam że do niej zadzwonię. Wybrałam jej numer i cierpliwie czekałam aż odbierze. Cholera nie odbiera. No trudno poczekam na zewnątrz na resztę. Gdy znajdowałam się na Zewnątrz , wyciągnęłam z mojej torebki Paczkę papierosów po czym jednego zapaliłam. Nagle poczułam jak ktoś wyrywa z mojej ręki ów rzecz. Odwróciłam się do tyłu a moim oczom ukazała się Sabina.
- Co ci mówiłam o paleniu? - A ona jak zawsze swoje
- Że to nie zdrowe i nie powinnam tego robić - Powiedziałam znudzona. Ona Nagle i bezpodstawnie zaczęła się śmiać. Co ją tak bawi? Odwróciłam się do tyłu jednak nie znajdowało się tam nic wartego mojej uwagi, A zwłaszcza jej
- Co ci? - Spytałam a z jej ust natychmiastowo zszedł Uśmiech.
- Wybacz Panno Castillo - Odpowiedziała a z jej Tonu można było wyczuć powagę. Chciała bym ją czasem rozumieć. No niestety ta dziewczyna jest jedną z Najtrudniejszych zagadek na świecie.
- Ciekawi mnie Czemu nie ma Kiry - Powiedziałam obserwując każdy jej ruch
- To ty nie wiesz? Kira Przeprowadziła się do Włoch - Powiedziała to tak jakby w ogóle Ją to nie obchodziło. Ona serio jest tak dobrą aktorką czy Najzwyczajniej w świecie nie obchodzi jej wyjazd Kiry? W sumie i tak nie kolegowały się aż tak bardzo. Ale w sumie... Dobra to nie ważne. Spojrzałam na mój telefon, 17:47. No pięknie jeszcze 13 minut. Brunetka przerwała ciszę panującą między nami
- Masz zgodę?
- Hmm? - Odpowiedziałam jej w geście że jej nie rozumiem
- Nooo na tą kolonie. Nie mów że zapomniałaś.
O N I E. Powtarzałam sobie przez cały czas bym nie zapomniała , i chuj bo zapomniałam.
- KurwaMaćKurwaMaćKurwaMać - Zaczęłam powtarzać a Sabina Patrzała na mnie zabijającym wzrokiem
- Masz Przejebane. Mela cię zabije - Jakbym nie wiedziała. Nagle podjechał jakiś samochód. Na moje szczęście lub nie szczęście właścicielką samochodu była Henderson. Sabina Przewróciła teatralnie oczami
- Daj znać jak Przywitasz się ze swoją lalunią - No cóż kwestia wyboru. Sthiwens i Henderson za sobą nie przepadały. BA. Sabina Jej nienawidziła. Nigdy nie chciała mi powiedzieć dlaczego ale z tego co wiem chodziły do tego samego przedszkola. Gdy Vailet Opuściła swój samochód podeszła do mnie szybkim Tempem i przytuliła
- Vilski Co robisz tu tak wcześnie! - Nienawidzę gdy tak do mnie mówi
- Człowiek potrzebuje zmian - Powiedziałam ironicznie
- Dobra , Dobra A tak serio?
- A tak serio to sama nie wiem , Może to przez ten zegarek który źle chodził. Ale to nie ważne, Choć już wszyscy już pewnie są - Vailet dziwnie na mnie spojrzała
- Od kiedy cię to interesuje - Spojrzałam na nią i głośno westchnęłam dając jej znak że nie mam do niej siły. Ona nic nie odpowiedziała tylko Pociągnęła mnie za rękę do budynku. Gdy weszłyśmy Do dość małego pomieszczenia oczy wszystkich zwróciły się w naszą stronę. Jednak My to Olałyśmy i zajęłyśmy miejsca.
- Wracając do Koloni Zaraz dacie mi swoje karty zgody. - Po tych słowach zrobiło mi się gorąco. Nienawidzę mojej Jebanej Pamięci. Szybkim ruchem wzięłam moją torbę po czym zaczęłam udawać że poszukuje ów karki. Gdy każdy trzymał kartkę już w swoich dłoniach ja Trzymałam nadal moje ręce w Torbie. Mela Chyba się spostrzegła że coś się dzieje
- Violetta, Znowu? - Spytała z lekkimi pretensjami
- To nie moja wina jestem pewna tego że wkładałam tą kartkę do torby!
- Castillo nie wymyślaj, Jutro jedziemy jak ty to sobie wyobrażasz? Pędem leć do domu. Ja Szybko opuściłam moje miejsce i pobiegłam. Brawo dla mnie znowu coś sknociłam
~*~
Wkładałam do mojej walizki pojedyncze rzeczy. Nienawidzę się pakować. Niby szybkie 5 minut a jednak dla mnie to najdłuższe 5 minut na świecie. Spojrzałam na ów przedmiot lustrując go. Gdy byłam już pewna że wszystkie potrzebne mi rzeczy znajdują się w walizce szybkim i zwinnym ruchem zapięłam jej zamek. -Nareszcie - Pomyślałam i rzuciłam się na łóżko po czym zamknęłam oczy.Jedyne o czym teraz myślałam to sen. Ale oczywiście ktoś musiał mi przeszkodzić
- Spakowałaś się? - Spytała
- Noo - Odpowiedziałam z nadzieją że da mi spokój.
- To się ubieraj zaraz wychodzimy. To jakieś żarty? Ja nigdzie nie idę.
- No niestety ale musicie iść beze mnie - Odparłam. Usłyszałam Tylko jak Wzdycha
- Nie mam zamiaru cię namawiać bo wiem że i tak mi się to nie uda - I Bardzo dobrze. Uśmiechnęłam się triumfalnie i pomachałam w jej stronę ręką na znak że ją wyganiam. Ona się tylko na mnie spojrzała i opuściła mój pokój. Ja w jednej chwili odleciałam do krainy Morfeusza. Obudziłam się w.. Autokarze? Co ja tu robię? Jestem prawie pewna że poszłam spać u siebie na łóżku. Lekko się przeciągnęłam i rozejrzałam dookoła. Czekaj , Czekaj , Czekaj... Chris, Ann, Vailet , Caira. Szybkim ruchem sięgnęłam do kieszeni po telefon i spojrzałam na godzinę. 10:30 A o 5:20 Mieliśmy zbiórkę.
- Nie bój się , tym razem się nie spóźniłaś - Tak jakby ktoś mi czytał w myślach. Odwróciłam głowę w bok i ujrzałam Sabinę. Spojrzałam na nią pytającym wzrokiem.
- Twoja mama tak cię kocha że cię tu przywiozła śpiącą - powiedziała i się lekko zaśmiała. - Ja szybko spojrzałam się na siebie upewniając się , że nie jestem w ciuchach. BYŁAM W CIUCHACH CO OZNACZA ŻE ONA MNIE UBIERAŁ
- Ja zabiję tą kobietę - Powiedziałam z Powagą
- Za co? Za to że specjalnie cię nie budziła byś mogła się wyspać?
- Tak za to. Wolałabym jednak wstawać rano nie wyspana niż by ona mnie ubierała
- To Tak z miłości - Powiedziała i zaczęła się śmiać , Ja natomiast lekko ją walnęłam w ramię a ona natychmiastowo spoważniała po czym poprawiła swoją bluzkę.
- Panno Castillo Bez agresji Powiedziała przymykając jedno oko a ja tylko się zaśmiałam. Nagle moje uszy dobiegł dźwięk Meli
- Dobra dzieci powoli się zbierajcie zaraz będziemy na miejscu. No nareszcie. Co prawda całą drogę spałam ale no cóż.
- A gdzie Vailet?
- Ta Szmaciura usiadła z Cimi
- Błagam cię nie wyzywaj jej, przynajmniej nie w moim towarzystwie - Gdy to powiedziałam Sabina Przewróciła teatralnie oczami. Wiem że za sobą nie przepadają ale mogła by się przy mnie wstrzymywać. Po chwili poczułam jak Autokar się zatrzymuje. Jesteśmy na miejscu. Szybko wstałam z Siedzenia i Pobiegłam Do drzwi. Było mi tak niesamowicie gorąco. Kierowca otworzył Bagażnik? A może to nazywa się schowek? Nie mam pojęcia. Ale z głębsza zaczęłam wypatrywać swojej walizki. Nigdzie jej nie mogłam znaleźć. O JEST! Już się bałam że moja matka zapomniała o niej. Chwyciłam przedmiot i poszłam do pani która rozdawała numerki do Pokoi. Na początku pozwoliła nam się samym dobrać ale oczywiście zrobił się Harmider. 125 Moja ulubiona liczba. Zaczęłam kierować się w stronę Hotelu. No pięknie inna Kolonia. Stanęłam przy schodach. I Ja mam ją tu wtargać? Chyba Ich Pogięło.
- KEVIN, KEVIN , KEVIN - Zaczęłam wrzeszczeć na cały Hol ale on mnie chyba nie usłyszał
- Mała nie drzyj się tak , Pomogę ci - Powiedział jakiś chłopak. Co za tupet
- Po pierwsze małą to ty masz w spodniach. Po drugie Nie będziesz mi mówił co mam robić a po trzecie Nie mam tej pewności że nie jesteś złodziejem więc chyba nie mamy o czym gadać - Powiedziałam i spojrzałam się w jego stronę. no , no , no Urody mu nie brakuje, a Jego szmaragdowe oczy tak pięknie świeciły. Ale tak to już jest że przystojni są zawsze Imbecylami.
- Czy mała tego nie wiesz jak chcesz możesz sprawdzić - Powiedział i uśmiechnął się cwaniacko.
- Już kurwa pędzę
- Mama Cię nie nauczyła że nie ładnie tak przeklinać?
- Może i. Ale moja w porównaniu do twojej mnie wychowała - On się tylko zaśmiał i odszedł. No i kto mi wniesie Walizkę? GDZIE DO JASNEJ CHOLERY KEVIN.
- Daj ja ci wniosę - Dzięki Bogu Chris. - Na którym masz pokój?
- Tak szczerze to nie wiem mam 125
- To na trzecim - Powiedział i się do mnie uśmiechnął. To jest właśnie dobry Kolega.
- Dziękuje - Powiedziałam po czym go lekko przytuliłam
- Zawsze do Usług Powiedział i się zaśmiał. Ja natomiast wyjęłam klucz z kieszeni i wsadziłam do zamka. Spróbowałam go Przekręcić ale na marne. Ktoś Już tam był. Otworzyłam Drzwi a w pomieszczeniu ujrzałam Drobną blondyneczkę która się Rozpakowywała. Gdy mnie ujrzała natychmiastowo się podniosła.
- Hej ty pewnie jesteś Vailet Albo Violetta, Chociaż możesz też być Sabiną - Powiedziała to tak szybko że prawie jej nie zrozumiałam
- Violetta, miło mi - Powiedziałam uśmiechając się sztucznie
- Nie mam pojęcia jak tu się dostałaś bo aktorka z ciebie kiepska. Ludmiła , Albo Lu jak kto woli - Odparła.
- Nie próbowałam być miła ale jak chcesz to specjalnie dla ciebie spróbuje
- Nie musisz się trudzić. Też nie jestem specjalnie miła - Ciekawe
- Po tobie nie widać. Bardziej mi kojarzysz się z " Hej , Przeleć mnie"
- No widzisz pozory mylą ty wyglądasz na " Zmarł mi ojciec pocieszajcie mnie bo chce być Cool " - Po tych słowach wybuchłam śmiechem
- Wolała bym by umarł - Powiedziałam przesz śmiech.
- A co Molestuje cię? - Spytała się z wytrzeszczonymi oczami
- Oczywiście - Powiedziałam i rzuciłam się na łóżku po czym dodałam - Wiesz co ? W sumie to fajna jesteś
- Każdy mi to mówi - Powiedziała z śmiechem. Nagle do Pokoju wparowała przepychająca się z Sabiną , Vailet. My w trójkę razem w jednym pokoju? To nie wróży dobrze.
- SPOKÓJ - krzyknęłam a one oby dwie stanęły na baczność.
- Ludmiła cho do nas - O nie jeszcze tego tu brakowało....
@!#$^*(&()
To w sumie jest rozdział pierwszy. Tak wiem wiem za dużo tu tego wszystkiego ale no cóż nie miałam weny. Rozdział drugi postaram się by był ciekawszy. Teraz tak za bardzo nie mam czasu. Przepraszam was!
~Meredith

Powrócę :*
OdpowiedzUsuńJestem :* Powracam znów krótkim komentarzem ._. NIE MAM NA TO WENY OKEJ? XD
OdpowiedzUsuńZapowiada się ciekawie *-* Nawet bardzo *-* Czyżby León ^^ Szmaragdy mówią wszystko xD Vilss taka rozpuszczona dziewczynka i strasznie leniwa z tą chorobą jak się ciągle zapomina xD Zapomniałam jak to się zwie xD Dobra dobra
wspaniały i czekam na next
weny xD
Rosee ;3
Czemu napisałam to jako drugi komentarz ? Dobra xD Nie ważne xD
UsuńCuuuudo *-*
OdpowiedzUsuńZapraszam do mnie na nowy rozdział.
http://zycie-po-smierci-sie-nie-konczy.blogspot.com
:).
OdpowiedzUsuń